Tam, gdzie meblarstwo spotyka technologię F-35

Reklama

W świecie, gdzie precyzja mierzy się w mikronach, a proces produkcji przypomina sterylną salę operacyjną, polska firma Bryk udowadnia, że narzędzie do obróbki płyty wiórowej ma więcej wspólnego z silnikiem lotniczym, niż mogłoby się wydawać. To opowieść o 26 latach ewolucji – od sprzedaży włoskich produktów po projektowanie rozwiązań dla lotnictwa i automotive, które dziś stają się standardem w polskiej branży meblarskiej.

Inżynieria z pasją, czyli jak zbudować narzędziowe imperium

Wszystko zaczęło się 26 lat temu, kiedy Witold Bryk zarejestrował swoją działalność. Droga od dystrybutora włoskich narzędzi, przez serwis i ostrzenie, aż po własną, zaawansowaną produkcję, to klasyczny przykład polskiego sukcesu opartego na „polskiej myśli technicznej”. Co ciekawe, u podstaw tego sukcesu stoi wykształcenie… mostowca. Choć Witold Bryk z zawodu jest konstruktorem mostów, życie skierowało jego pasję ku konstruowaniu narzędzi, co – jak sam przyznaje – stało się jego życiową drogą. Dziś jego fabryka to nie tylko park maszynowy, to prawdziwy hub technologiczny, korzystający z licznych programów badawczych i dofinansowań, co pozwoliło firmie znaleźć się w czołówce branży.

 

Sąsiedztwo gigantów: Narzędzia, które latają

Lokalizacja firmy w rzeszowskiej „Dolinie Lotniczej” nie jest przypadkowa. W sąsiedztwie amerykańskich, niemieckich i kanadyjskich gigantów, firma Bryk produkuje nie tylko dla meblarstwa, ale i dla sektora lotniczego, realizując projekty nawet dla myśliwców F-35. To sąsiedztwo wymusza najwyższe standardy. Jak zauważa właściciel, „nie wyprodukujemy mebla na dzień dzisiejszy bez narzędzia” – każdą płytę trzeba przeciąć, sformatować i wywiercić w niej otwory. Jednak to, co wyróżnia firmę, to nie tylko produkt, ale i podejście systemowe – jako pierwsi zaaplikowali do sektora meblowego systemy zarządzania gospodarką narzędziową, znane z fabryk Mercedesa czy BMW, co pozwala klientom na pełne monitorowanie obiegu narzędzi online.

 

W królestwie „cukierników” i 72-godzinnych zmian

Hala produkcyjna to miejsce, gdzie stal spotyka się z węglikiem i diamentem. Pracują tu ludzie tacy jak Łukasz, nazywany przez kolegów „cukiernikiem” ze względu na swoją niespotykaną precyzję i stabilność ręki przy lutowaniu drobnych płytek.
 
Firma odeszła od tradycyjnego czernienia narzędzi na rzecz procesu „nimowania”, który trwa około półtorej godziny i zapewnia znacznie lepszą ochronę przed korozją oraz atrakcyjny wygląd.

 
Automatyzacja poszła tu tak daleko, że najdłuższy cykl pracy maszyny z podajnikiem bez ingerencji operatora wyniósł aż 72 godziny – co pozwala na całodobową obsługę serwisu i produkcję bez przestojów.

 

W meblarstwie, podobnie jak w lotnictwie, o sukcesie decyduje detal, którego nie widać gołym okiem.

 

Dlaczego narzędzia muszą „odpocząć”?

Prawdziwa magia dzieje się jednak w laboratorium metrologicznym. Każde narzędzie po wyprodukowaniu musi leżeć na półce 24 godziny, aby wyrównać temperaturę i uzyskać ostateczny kształt przed pomiarem. Standardem jest 21 stopni Celsjusza – tylko w tej temperaturze producent daje gwarancję dokładności wymiarowej. To kluczowe, bo metal „pracuje” – narzędzie przywiezione zimą w bagażniku kuriera może być „za małe”, a na rozgrzanej hali produkcyjnej może minimalnie „spuchnąć”.
Precyzję gwarantuje projektor optyczny mierzący profil z dokładnością do 1 mikrona, tworząc chmurę punktów porównywaną z modelem DXF.

 

Diament pod mikroskopem: Bezdotykowa perfekcja

Najwyższym stopniem wtajemniczenia jest kontrola mikrogeometrii ostrza. Używając mikroskopów z powiększeniem do 5000 razy, inżynierowie analizują strukturę ziaren diamentu w płytkach PKD. Co istotne, pomiar chropowatości takich płytek odbywa się metodą bezstykową – skanowaniem 3D. Tradycyjna metoda stykowa mogłaby uszkodzić albo diamentowe ziarna na narzędziu, albo samą końcówkę pomiarową, gdyż tarcie diamentu o diament jest niszczące. Dzięki tak zaawansowanej metrologii, każdy klient, nawet jeśli tego nie wymaga, ma zapisaną historię pomiarową swojego narzędzia przez kilka lat.

 

System monitorowania narzędzi online, który jest częścią szerszego systemu zarządzania gospodarką narzędziową, przynosi meblarzom szereg wymiernych korzyści usprawniających pracę fabryki:

 
• Zapewnienie ciągłości produkcji: System pozwala na zaprogramowanie optymalnej ilości narzędzi niezbędnych do pracy, co eliminuje ryzyko przestojów spowodowanych brakiem odpowiedniego sprzętu.
 
• Pełna kontrola nad obiegiem narzędzi: Meblarze zyskują możliwość monitorowania, gdzie w danym momencie znajduje się konkretne narzędzie, co przekłada się na większe bezpieczeństwo produkcji.
 
• Wgląd w dane w czasie rzeczywistym: Dzięki dostępowi online oraz generowanym raportom, osoby zarządzające produkcją mają stały podgląd na stan gospodarki narzędziowej z dowolnego miejsca.
 
• Realne oszczędności: Optymalizacja zasobów i eliminacja nieplanowanych przerw w pracy bezpośrednio wpływają na obniżenie kosztów funkcjonowania przedsiębiorstwa.
 
• Dostęp do historii i certyfikacji: Nawet jeśli klient nie wymaga raportów pomiarowych na co dzień, system przechowuje je w pamięci przez kilka lat pod konkretnym kodem narzędzia. W przypadku wystąpienia jakichkolwiek niezgodności lub reklamacji, meblarz może szybko uzyskać dostęp do historycznych danych i zweryfikować parametry narzędzia.
 
• Standardy z najwyższej półki: Rozwiązanie to zostało zaaplikowane do sektora meblowego z branży automotive (gdzie korzystają z niego tacy giganci jak Mercedes, BMW czy Volkswagen), co pozwala polskim producentom mebli korzystać z technologii sprawdzonych w najbardziej wymagających gałęziach przemysłu.

Kurier Drzewny
Kurier Drzewny
Miesięcznik branży drzewnej, meblarskiej i leśnej. Jesteśmy obecni na rynku wydawniczym od 2008 roku.
KONTAKT z nami: kontakt@kurierdrzewny.eu.

0 Votes: 0 Upvotes, 0 Downvotes (0 Points)

Zostaw odpowiedź

Ładowanie następnego wpisu...
Follow
Szukaj Popularne
Odkryj
Loading

Signing-in 3 seconds...

Signing-up 3 seconds...