
W ostatnich tygodniach nad polskimi lasami coraz częściej unosi się dym, który jest nie tylko sygnałem suszy, ale i palącego problemu w zarządzaniu naszym narodowym dziedzictwem przyrodniczym. Pożar w Nadleśnictwie Mińsk, który pochłonął około 300 hektarów w powiecie wołomińskim, stanowi jedynie wierzchołek góry lodowej. Statystyki są nieubłagane – od początku roku odnotowano blisko 4 tysiące pożarów lasów, co stanowi drastyczny wzrost o 1,5 tysiąca w porównaniu do analogicznego okresu w 2025 roku.
Choć oficjalne komunikaty wskazują na zmiany klimatu i ekstremalne warunki pogodowe, w branży drzewnej narasta przekonanie, że źródło problemu leży znacznie głębiej – w samej filozofii prowadzenia gospodarki leśnej przez obecne kierownictwo Ministerstwa Klimatu i Środowiska.
Fundamentalnym problemem, przed którym stają dziś praktycy, jest postępujące starzenie się drzewostanów oraz idąca za tym kumulacja biomasy. W obliczu polityki ograniczania użytkowania lasów i promowania tak zwanej „biernej ochrony”, polskie lasy stają się obszarami pełnymi martwych drzew, suchych gałęzi i wykrotów. Z punktu widzenia fizyki pożaru, te tysiące hektarów pozostawionych bez aktywnej ingerencji leśników zmieniają się w potężne składowiska łatwopalnego chrustu, które przy długotrwałej suszy i silnym wietrze zamieniają las w prawdziwą beczkę prochu.
Warto postawić tutaj kluczowe pytanie: czy w warunkach gwałtownej zmiany klimatu stać nas na luksus bierności, która w praktyce oznacza przyglądanie się degradacji lasu? Należy pamiętać, że ponad 99% lasów w Polsce zostało ukształtowanych przez człowieka i wymaga ciągłego, świadomego zarządzania, aby nie „wróciły do natury” w sposób gwałtowny i destrukcyjny poprzez masowe zamieranie i ogień.
Coraz częściej podnosi się alarm, że ideologiczne podejście do zasobów przyrodniczych zaczyna wypierać racjonalne zarządzanie bezpieczeństwem państwa. Krytycy obecnej linii resortu wskazują na marginalizowanie głosu naukowców zajmujących się hodowlą lasu, ekspertów ochrony przeciwpożarowej oraz samych praktyków, na rzecz przekazów budowanych pod dyktat kampanii społecznych i oczekiwań medialnych. W debacie publicznej wiedza specjalistyczna wydaje się stawać przeszkodą dla z góry przyjętych założeń ideologicznych, co rodzi niebezpieczny precedens traktowania lasu jako projektu wizerunkowego, a nie strategicznej infrastruktury kraju.
W tym kontekście pojawia się kolejne istotne pytanie: czy polskie lasy mają być realnie chronione, czy jedynie symbolicznie zarządzane zgodnie z modnymi hasłami? Brak publicznie przedstawionych analiz wpływu obecnych decyzji na odporność drzewostanów na suszę czy bezpieczeństwo pożarowe budzi uzasadniony niepokój wszystkich sektorów powiązanych z gospodarką leśną.
Dla czytelników „Kuriera Drzewnego” obecny kurs ministerstwa to nie tylko kwestia ochrony przyrody, ale przede wszystkim stabilności sektora, który odpowiada za około 6% polskiego PKB i daje zatrudnienie blisko 450 tysiącom osób. Polska, będąca drugim na świecie eksportem mebli oraz czołowym producentem płyt drewnopochodnych i papieru, buduje swoją siłę na stabilnym dostępie do surowca pozyskiwanego w ramach racjonalnej gospodarki leśnej. Forsowane ograniczenia w pozyskiwaniu drewna i odchodzenie od sprawdzonych metod przebudowy drzewostanów uderzają w fundamenty tej branży.
Czy możemy pozwolić sobie na to, by bierność w zarządzaniu lasami doprowadziła do scenariuszy znanych z Europy Południowej, gdzie wieloletnie zaniedbania i gromadzenie martwej biomasy skutkowały katastrofalnymi pożarami w Grecji czy Portugalii?. Doświadczenia tych krajów jasno pokazują, że natura nie wybacza braku aktywnej gospodarki leśnej, a koszty usuwania skutków katastrof wielokrotnie przewyższają nakłady na prewencję i racjonalne użytkowanie.
Dzisiejsze pożary to być może dopiero początek serii kryzysów, których nie uda się rozwiązać kolejnymi konferencjami prasowymi i deklaracjami o miłości do przyrody. Państwo nadal nie przedstawiło kompleksowej strategii adaptacji lasów do zmian klimatu, która obejmowałaby usuwanie nadmiaru materiału palnego czy przyspieszoną wymianę monokultur podatnych na suszę. Bez publicznej debaty o bezpieczeństwie pożarowym w nowych realiach klimatycznych, ryzykujemy utratę tysięcy hektarów lasów, masowe zamieranie drzewostanów i gigantyczne straty dla gospodarki.
Na koniec pozostaje najważniejsze pytanie, na które Ministerstwo Klimatu i Środowiska musi prędzej czy później odpowiedzieć: kto weźmie na siebie realną odpowiedzialność za skutki obecnej polityki, gdy kamery odjadą z pogorzelisk? Wiedza, doświadczenie i zdrowy rozsądek muszą wrócić na miejsce fundujących politykę państwa założeń, zanim ideologia doprowadzi do nieodwracalnych strat w naszych lasach i gospodarce.






