Inwestycja w wydajność w tartaku Dalekie

Od lewej: Horst Hermas, inżynier sprzedaży i planowania z firmy EWD, Karolina Szymańska, córka właściciela zakładu, Mateusz Szymański, zięć właściciela oraz Jerzy Abramczyk, właściciel. Fot. KD MEDIA
– Działalność zaczęliśmy w 1994 roku. Nasza siedziba mieści się w Wólce Folwark. Zakład został zbudowany przez nas od podstaw, w szczerym polu. W 2011 roku zakupiliśmy od Mazowieckiego Przedsiębiorstwa Przemysłu Drzewnego kolejny tartak – w Dalekim, w Puszczy Białej. Ten zakład ma obecnie 102 lata i jest jednym z większych tartaków na Mazowszu. W latach 70. pracowało tu około 350 osób. Odziedziczyliśmy także sprzęt, który tu był stosowany, w tym dwa traki pionowe ramowe. Tartak był przeznaczony pod przerób drewna wielkowymiarowego. Wydajność nie była taka, jakiej oczekiwaliśmy i dlatego poszukiwaliśmy rozwiązań związanych z usprawnieniem i polepszeniem pracy – mówi Jerzy Abramczyk, właściciel tartaku.
Po kilku latach, Jerzy Abramczyk, dzięki pomocy Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego, odwiedził kilkanaście tartaków w Europie i po zapoznaniu się z różnymi rozwiązaniami zaczął prowadzić rozmowy z kilkoma dostawcami sprzętu, głównie z firmą EWD.
– Ten producent maszyn zaprezentował nam kilka tartaków na terenie Niemiec. Były to zakłady o dużych przerobach – od 25 do 200 tysięcy metrów. Na jednym z wyjazdów zobaczyliśmy kilka ciekawych rozwiązań, m.in. wieloczynnościową maszynę, która zarówno obrzyna deski boczne, jak i rozpuszcza pryzmę. Przykuło to moją uwagę i zdecydowaliśmy, że chcemy iść właśnie w tym kierunku – dodaje Jerzy Abramczyk.
W 2015 roku właściciel tartaku zaczął prowadzić rozmowy z EWD.
– Udało nam się sfinalizować ten kontrakt w 2017 roku – dodaje Mateusz Szymański, zięć właściciela tartaku. – Ogłosiliśmy przetarg i wybraliśmy tę firmę jako dostawcę pożądanego urządzenia.
W 2018 roku rozpoczęła się budowa w ramach tej inwestycji, która obejmowała halę wraz z wyposażeniem maszynowym.
– W naszym zakładzie zamontowaliśmy obrzynarkę Combimes-BNK marki EWD, a następnie, przy współpracy z dostawcą urządzenia, ustaliliśmy, że w przypadku reszty podajników i sortowni skorzystamy z polskich producentów – wyjaśnia Karolina Szymańska, córka właściciela. – W drugim przetargu do dostarczenia wyposażenia dodatkowego wybraliśmy firmę Madrew sp. z o.o. ze Szczecinka, która zamontowała wszystkie podajniki i przenośniki oraz sortownie. W sumie budowa całej inwestycji trwała około pół roku.
– Była to bardzo duża inwestycja, dostarczono do nas około 50 ciężarówek maszyn wraz z halą – dodaje Jerzy Abramczyk.
W efekcie istniejący tartak z dwoma trakami pionowymi został przeorganizowany tak, że obie pilarki pracują jako pryzmujące. Przetarty materiał (pryzmy i deski boczne) trafia na obrzynarkę EWD, która obrzyna deski i rozpuszcza pryzmy. Pozwoliło to wyeliminować stanowisko do ręcznego cięcia desek i obsługi obrzynarki, a zatem pozwoliło zaoszczędzić pracę oraz czas produkcji.
Uruchomienie nowej inwestycji miało miejsce w czerwcu 2018 roku.
– Udało nam się usprawnić całą pracę – mówi Mateusz Szymański. – Obecnie w zakładzie pracują dwie pilarki ramowe. Traki bydgoskie rozcinają kłody na pryzmy i deski boczne, a następnie obrzynarka Combimes-BNK rozpiłowuje pryzmy i obrzyna deski boczne. Z obrzynarki tarcica trafia na sortownię wzdłużną, gdzie dzielona jest na materiał boczny i główny. To usprawniło naszą produkcję oraz zwiększyło wydajność.
Tartak Jerzego Abramczyka przerabia drewno kłodowane o długości od 2,5 do 6 metrów. Jest to głównie surowiec sosnowy, lokalny, pochodzący z Puszczy Białej. Zakład produkuje wyroby strugane, kantówkę w klasie C24 (sortowanie wytrzymałościowe odbywa się metodą maszynową), a także tarcicę, deskę elewacyjną i szalunkową oraz podłogi, deski i tarasy.
– Dzięki tej inwestycji zwiększyliśmy przerób drewna wielkowymiarowego. Obecnie w tym tartaku przerabiamy 30 tysięcy metrów sześciennych surowca – wyjaśnia właściciel tartaku. – Dwukrotnie zwiększyła się nasza wydajność i wszystko zostało zautomatyzowane. Wcześniej pierwszy trak pryzmował, a drugi rozpuszczał pryzmę. Natomiast obecnie oba traki jednocześnie pryzmują. Jesteśmy zadowoleni z tej inwestycji. Za sprawą jednej maszyny uzyskaliśmy pożądany efekt dla zakładu o ówczesnym przerobie do 30 tysięcy.
– Ogromną zaletą pilarki jej szeroki zakres pracy. Maszyna rozpiłowuje materiał od 18 do 225 mm – tłumaczy córka właściciela. – Dla nas jest bardzo ważne to, że nie musimy się nastawiać tylko na dużych kontrahentów i duże wymiary, ale w ciągu dnia możemy szybko przestawić się na nowe zadania. Możemy nawet ciąć kilka wymiarów jednocześnie. W program operacyjny możemy wgrać różne szerokości i to dodatkowo optymalizuje całe cięcie. Zastosowane tutaj pływające piły obetną to, co będzie optymalne do wycięcia. Maszyna ma rozbudowany program, który ułatwia i wykorzystuje materiał oraz cały dostępny surowiec – jest to ogromną zaletą.
Firma EWD oferuje program eWood, którego zadaniem jest usprawnienie pracy w całym zakładzie. To autorskie oprogramowanie komputerowe pozwala na ilościową i jakościową optymalizację przetarcia. Użytkownik może zarządzać schematami przetarcia oraz tworzyć nowe, jak również uzyskiwać tabele kalkulacyjne, nadzorować stan techniczny komponentów, a nawet tworzyć statystyki produkcyjne.
– Oprogramowanie sprawdza nam się doskonale. Jest bardzo intuicyjne i proste w obsłudze oraz programowaniu. Jeśli potrzeba pomocy i interwencji, to kontaktujemy się telefonicznie z dostawcą, a serwisanci bezpośrednio łączą się z komputerem. Oprogramowanie jest naprawdę godne polecenia – dodaje Karolina Szymańska.
– Dziś już nie trzeba przestawiać maszyn za pomocą kluczy tylko wszystko odbywa się zza biurka i z dużych odległości. Nie ma znaczenia lokalizacja, możemy być nawet w innym kraju – zapewnia Jerzy Abramczyk. – U nas wszystko programowane jest z biura.
Obecnie tartak Abramczyk eksportuje 50 procent swojej produkcji.
– Kiedyś produkowaliśmy więcej podkładów kolejowych, potem zaczęliśmy wytwarzać kantówkę konstrukcyjną, która wysyłana jest do Niemiec – wyjaśnia Mateusz Szymański. – Z zakładu w Dalekim min. 70 procent produkcji trafia na eksport. W Polsce zostaje materiał na deskę elewacyjną i szalunkową. Co istotne – od 2015 roku, kiedy podejmowaliśmy pierwszy wybór o tej maszynie, rynek się zmienił, ale dzięki temu urządzeniu możemy produkować to, co chcemy i uzyskiwać doskonałe rezultaty, niezależnie od zmieniających się trendów.
– Zmieniające się rynki nie są nam już straszne. Na tej maszynie możemy dostosowywać się do potrzeb klientów. W 2018 roku rynek wyrobów struganych był trochę inny, w ostatnim czasie także się zmienił. Za sprawą tego urządzenia możemy w szybkim czasie przestawić się na określone wymiary i ilość pracy – dodaje Jerzy Abramczyk.
W tartaku Jerzego Abramczyka przecierane jest drewno kłodowane – dotyczy to 90 procent produkcji.
– Dostarczone do nas drewno trafia na wózek sortujący Baljer&Zembrod, który rozsortowuje je na poszczególne grubości – tłumaczy wyjaśnia właściciel. – Co ważne, dzięki inwestycji w Combimes-BNK nie musimy dobierać grubości tak dokładnie, bo maszyna sobie z tym i tak poradzi. Następnie drewno trafia na stół podawczy, gdzie przechodzi przez korowarkę, która oczyszcza materiał. W dalszej obróbce otrzymujemy odpady boczne pozbawione kory. To tu powstają zrębki papiernicze i kora do ogrodów. Po korowaniu drewno trafia na dwa traki pionowe bydgoskie, gdzie jest rozpiłowywane na deski boczne i pryzmy. Następnie za sprawą dwóch podajników – przenośników poprzecznych, umieszczonych jeden nad drugim, deska boczna i pryzma oddzielnie przenoszone są na obrzynarkę Combimes-BNK. Na dolnym poziomie transportowana jest deska boczna, a na górnym pryzma. Obrzynarka ma to do siebie, że pozwala operatorowi reagować zależnie od sytuacji, np. jeśli podczas rozpuszczania pryzm podawanych na stół manipulacyjno-pomiarowy obrzynarki z górnego przenośnika zapełni się deskami bocznymi dolny przenośnik, to wtedy operator wyłącza napęd przenośnika z pryzmami i uruchamia przenośnik dolny podający deski boczne na stół manipulacyjno-pomiarowy przed obrzynarką. Następnie materiał główny trafia do sortowni głównej, a materiał boczny na sortownię wzdłużną. Z sortowni drewno przekazujemy do suszarni, a potem trafia z powrotem na halę – na struganie. Produkujemy dużo drewna suchego. Sortujemy je odpowiednio i wytwarzamy tarcicę C24 oraz różnego rodzaju galanterię struganą, ogrodową, szalówki i podłogi ryflowane. Jeśli klient sobie tego życzy, to dodatkowo oferujemy impregnację ciśnieniową.
Combimes-BNK pozwala przecinać materiał od 18 do 225 mm z prędkością do 180 m/min.
– Drewno musi być proste, żeby uzyskać te wydajności, ale na tej maszynie mamy także możliwość przycięcia jeśli na surowcu występuje krzywizna -dodaje Jerzy Abramczyk. – Przy krzywiznach operator musi zrobić kilka czynności więcej, wiec wydajność jest nieco mniejsza, ale taka operacja też jest możliwa.
– Bardzo ważna jest tu sama optymalizacja, nic się nie marnuje. Maszyna sprawia, że lepiej można wykorzystać drewno – dodaje Karolina Szymańska. – Jeśli program uzna, że nie uda się wyciąć zadanego materiału, to sam proponuje wycięcie innego, który można będzie jeszcze pełnowartościowo sprzedać. Dzięki temu nic nie idzie w odpad. Otrzymujemy cieńszy materiał niż chcieliśmy, ale możemy ciągle go sprzedać. Wcześniej, gdy pojawiał się odpad, to trafiał na tzw. „4 klasę” i to od razu oznaczało sprzedaż za niższą cenę.
– Przez wyjazdy i podpatrzenie pracy Combimes-BNK w innych zakładach zauważyłem, że jest to maszyna warta polecenia szczególnie dla tartaku, który przerabia 25 – 30 tys. metrów sześciennych drewna – dodaje Jerzy Abramczyk. – Ogromną zaletą tego urządzenia jest możliwość wyeliminowania wielopiły i obrzynarki. Za pomocą jednej maszyny obrabiamy wszystko. Możemy też powiedzieć, że zainwestowalibyśmy w to urządzenie jeszcze raz. Polegamy na doświadczeniu firmy EWD.
– Cenimy sobie współpracę z Tartakiem Abramczyk – oznajmia Horst Hermas, inżynier sprzedaży i planowania z firmy EWD. – Mamy w siedzibie dwóch pracowników mówiących w języku polskim, dlatego kontakty dla obu stron są bardzo łatwe i bezproblemowe. Zaletą całej kooperacji jest wspomniana już możliwość zdalnej integracji w maszynę.
Tartak Jerzego Abramczyka nie zatrzymuje się w miejscu i planuje dalsze inwestycje.
– Inwestujemy w naszym pierwszym zakładzie w Wólce w zakresie przerobu drewna średniowymiarowego. Jesteśmy w trakcie projektu i budowy nowej hali, nowej suszarni oraz nowej kotłowni. Mamy zamówione kolejne maszyny, które mają usprawnić prace wykonywane ręcznie. Dążymy do tego, aby bardziej się rozwijać i automatyzować – podsumowuje właściciel tartaku.
[FM_form id=”2″]






