
Po spotkaniu branży z przedstawicielami rządu na Radzie ds. Przemysłu Drzewnego i Meblarskiego w siedzibie Ministerstwa Rozwoju i Technologii można odnieść wrażenie ostrożnego optymizmu. – Trzeba docenić, że ministerstwo podejmuje dialog – mówi Piotr Poziomski, prezydent Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego. – Ale jeśli mam wskazać największy problem, to nie jest nim sama masa pozyskanego drewna, a jego struktura pozyskania.
Według Poziomskiego obecne działania resortu Klimatu i Środowiska – nawet jeśli nieintencjonalne – prowadzą do gwałtownej zmiany w tym, jakiego rodzaju surowiec trafia na rynek. A to może okazać się dla sektora znacznie bardziej destrukcyjne niż redukcja ogólnej masy drewna okrągłego.
Zdaniem prezydenta PIGPD kampanie środowiskowe, prowadzone dziś m.in. przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska, sprowadzają się do prostego przekazu: nie pozyskujemy drewna grubego i starego. Lasy Państwowe, chcąc odpowiadać na te oczekiwania, przenoszą ciężar prac na młodsze drzewostany – przebudowy, czyszczenia i zabiegi pielęgnacyjne. – Efekt? Mamy zdecydowanie więcej drewna cienkiego, głównie S2A, a dramatycznie mniej „grubizny”. To nie jest opinia, to fakt. Już dziś udział dębu czy buku spadł o połowę. Olsza i brzoza wkrótce mogą zniknąć z pozyskania w ogóle – prognozuje Piotr Poziomski.
To oznacza, że choć Ministerstwo Klimatu i Środowiska chwali się „przywróceniem” poziomu pozyskania do okolic 38 mln m³, w tej masie brakuje surowca, na którym opiera się tartacznictwo, meblarstwo i duża część tradycyjnego przemysłu drzewnego.
Wspólnym stanowiskiem ośmiu organizacji branżowych – w tym PIGPD – jest jasny cel: nie chodzi tylko o liczbę metrów sześciennych, ale o proporcje sortymentów. – Chcemy przywrócenia struktury pozyskania sprzed moratorium – podkreśla Poziomski. – Nie wystarczy zapewnić 40 milionów metrów sześciennych. Jeśli w tych 40 milionach nie będzie grubizny, to przetwórcy drewna wielkowymirowego sobie nie poradzą. Zamkniemy ten sektor.
To ostrzeżenie nie jest abstrakcyjne – w 2025 r. redukcja udziału drewna liściastego i grubego jest już faktem rynkowym.
Na spotkaniu minister klimatu Mikołaj Dorożała przekonuje, że trudna sytuacja branży nie wynika z ograniczeń pozyskania, lecz z globalnych czynników rynkowych. Prezentował m.in. dane, według których – po oczyszczeniu z inflacji – drewno rzekomo jest najtańsze od 10 lat.
– To nieprzyzwoite – komentuje to Poziomski. – Oczyszczenie cen z inflacji w tym przypadku jest zabiegiem czysto PR-owym. W ten sposób można wykazać, że najtańsze od dekady jest również paliwo. Tylko kto z nas czuje, że tankuje najtaniej od 10 lat? Zdaniem prezydenta to element szerszej narracji, w której resort konsekwentnie pomija wpływ ograniczeń pozyskania oraz monopolistycznej pozycji sprzedawcy surowca.
Wielu przedsiębiorców pyta dziś, czy nie czas na ostrzejsze działania, skoro wcześniejsze rady, zespoły robocze i deklaracje niewiele zmieniały. Poziomski nie ukrywa, że to frustrujące, ale jednocześnie podkreśla, że rezygnacja byłaby błędem. – Organizacje branżowe mogą rekomendować, opiniować, wskazywać. Nie podejmują decyzji, robią to politycy – mówi. – Ale nigdy nie możemy dojść do momentu, w którym powiemy: „To nie ma sensu, oni i tak zrobią swoje”. Wspólne działania wszystkich organizacji – częstsze spotkania, wspólne stanowiska, wspólne dokumenty – już, jego zdaniem, przynoszą efekty.
Szczególnym obszarem, na który Piotr Poziomski chce zwrócić uwagę w najbliższych miesiącach, jest sytuacja przetwórców drewna liściastego. – To branża najbardziej pokrzywdzona i najbardziej zapomniana – mówi. – Liściaste jest małą częścią pozyskania, więc zawsze było spychane na boczny tor.
Tymczasem jego przetwórcy to mistrzowie rzemiosła, tradycji, wielopokoleniowych technologii. Tego nie odbuduje się, gdy upadnie.
Prezydent Izby zapowiada duże wydarzenie poświęcone wyłącznie temu sektorowi. – Chcę, by politycy zobaczyli, że te „małe cyfry” są równie ważne jak miliony metrów sosny – dodaje.
W ostatnich miesiącach widzimy wyraźne ożywienie dialogu pomiędzy przedstawicielami przemysłu drzewnego i meblarskiego a administracją rządową. To ważny krok, ponieważ sektor od dawna konsekwentnie angażuje się w prace merytoryczne, przygotowuje analizy oraz konkretne propozycje rozwiązań. Z perspektywy zespołu roboczego działającego przy Radzie Przedsiębiorców przy Rzeczniku MŚP kluczowe jest jednak to, aby dialog ten miał charakter dwustronny i przekładał się na realne, systemowe działania.
Postęp oceniam jako zauważalny, lecz wciąż wymagający wzmocnienia po stronie rządowej. Przedsiębiorcy wykonali znaczną część pracy – przedstawili swoje potrzeby, wskazali bariery oraz potencjał rozwojowy branży. Teraz potrzebujemy, aby administracja nadała tym działaniom odpowiedni priorytet i przekształciła dotychczasowe rozmowy w konkretne decyzje oraz harmonogramy wdrożeń.
Współpraca przemysłu z rządem może przynieść wymierne korzyści dla całej gospodarki, pod warunkiem że będzie oparta na partnerstwie, przejrzystości i konsekwentnym działaniu. Jesteśmy gotowi kontynuować nasze zaangażowanie, jednak równie istotne jest to, aby strona publiczna utrzymała tempo i otwartość na konstruktywne rozwiązania.
Aneta Wilińska
Przewodnicząca Zespołu Roboczego ds. Przemysłu Drzewnego
Rada Przedsiębiorców przy Rzeczniku Małych i Średnich Przedsiębiorców






