
European Union DeforestationRegulation
– To nie jest wyłącznie stanowisko Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego – podkreśla Piotr Poziomski. – Wspólnie z sześcioma innymi organizacjami branżowymi podpisaliśmy pismo skierowane do Ministerstwa Rozwoju i Technologii. Nasze stanowisko poparło również Stowarzyszenie Producentów Płyt, a kolejne środowiska – w tym organizacje meblarskie – wyrażają podobne obawy. Mówimy jednym głosem, bo problem dotyczy całego sektora.
Jak tłumaczy prezydent PIGPD, EUDR ma słuszne założenia, gdyż walka z globalną deforestacją jest koniecznością. Jednak rozporządzenie w obecnej formie nie przystaje do realiów europejskich:
– Definicja „deforestacji” w naszym kontekście jest błędna. W Europie nie prowadzi się wyrębów bez odnowienia drzewostanu. To nie Amazonia – zauważa Poziomski. – Tymczasem EUDR nakłada restrykcje, które uderzą w przedsiębiorstwa działające z poszanowaniem środowiska, zamiast tam, gdzie problem faktycznie istnieje.
Z inicjatywy Polski, Czech, Austrii i Niemiec powstała koalicja organizacji z Europy Środkowej, domagająca się wstrzymania wdrożenia EUDR w obecnym kształcie.
– Nasze stanowisko podzielają m.in. Szwecja, Czechy, Grecja, Niderlandy, Luksemburg, Łotwa, Estonia, Litwa, Słowacja, Portugalia, Finlandia, Irlandia i Węgry – wylicza prezydent. – Jedynym krajem, który oficjalnie był przeciwko, była Hiszpania. Niemcy i Francja wstrzymały się od głosu, co również wiele mówi.
Koalicja promuje inicjatywę „Stop the Clock”, czyli zatrzymania procesu wdrożenia i ponownego przeanalizowania skutków regulacji, zanim stanie się ona obowiązującym prawem.
Podczas niedawnego posiedzenia Rady UE Komisja Europejska podtrzymała swoje stanowisko, twierdząc, że „strefa zerowego ryzyka wylesienia” jest trudna do wdrożenia.
– Obecnie piłka jest po stronie Danii, która sprawuje prezydencję w Unii i ma przygotować propozycję kompromisu – tłumaczy Poziomski. – Jednak już dziś wiadomo, że nie zdąży do kolejnego posiedzenia. To pokazuje, jak ogromny bałagan organizacyjny panuje wokół całego projektu.
Jak dodaje, sytuacja wymyka się logice: – Jeżeli słowo „bałagan” jest zbyt delikatne, to proszę mi wybaczyć, ale nie znajduję adekwatniejszego określenia.
Mimo że EUDR formalnie zaczyna obowiązywać z końcem 2024 roku dla dużych firm, a w 2025 r. dla MŚP, w Polsce brakuje podstawy prawnej implementującej te przepisy.
– Mamy paradoks – mówi Poziomski. – Odbiorcy już dziś wymagają od dostawców dostosowania do EUDR, powołując się na rozporządzenie unijne, podczas gdy krajowy system prawny i informatyczny wciąż nie istnieje. Nie mamy ani platformy zgłoszeniowej, ani ustawy wdrażającej. To sytuacja absolutnie nie do przyjęcia.
Według mojego rozmówcy Ministerstwo Klimatu i Środowiska otrzymało kompetencje w sprawie EUDR bardzo późno. Mimo intensywnych prac, nawet optymistyczny scenariusz zakłada, że ustawa mogłaby wejść w życie dopiero pod koniec grudnia 2025 r.
– To oznacza, że przez wiele miesięcy firmy będą funkcjonowały w prawnej próżni – dodaje.
Jak podkreśla prezydent PIGPD, wdrożenie EUDR w obecnym kształcie nie przyniesie żadnych realnych korzyści dla środowiska, a jedynie obciąży europejskich przedsiębiorców.
– Zyski z tej regulacji trafią do firm konsultingowych i pośredników, którzy sprzedają wirtualne systemy wdrożeniowe za dziesiątki tysięcy euro. Tymczasem efekt dla lasów Amazonii będzie zerowy – mówi Poziomski. – To czysty biznes, nie ekologia.
Przedsiębiorcy obawiają się również kosztów. Oferty firm doradczych za implementację systemów EUDR potrafią sięgać nawet 400–500 tys. zł, a tymczasem duże polskie zakłady planują wdrożenie tego samodzielnie, wewnętrznymi zasobami.
Mimo krytyki wobec rozporządzenia, PIGPD deklaruje gotowość do pomocy przedsiębiorcom, gdy tylko pojawi się podstawa prawna.
– Przygotujemy webinary, materiały informacyjne i konsultacje, aby pomóc firmom zrozumieć nowe obowiązki – zapowiada Poziomski. – Ale dopóki nie wiemy, na jakiej podstawie mamy działać, nie możemy tworzyć fikcji.
Izba przestrzega też przed falą naciągaczy, którzy już teraz oferują „wdrożenie EUDR” bez żadnych regulacyjnych podstaw. – Przestrzegam przedsiębiorców przed płaceniem ogromnych pieniędzy za coś, co w praktyce jeszcze nie istnieje – dodaje.
Na tle chaosu wokół EUDR Lasy Państwowe są jedną z nielicznych instytucji, które są dobrze przygotowane do nowego systemu raportowania.
– Polska jest liderem w Europie, jeśli chodzi o gotowość do przekazywania danych o pochodzeniu drewna – potwierdza Poziomski. – Na etapie pilotażu systemu dane o geolokalizacji będą przekazywane w sposób uproszczony, a w razie kontroli Lasy Państwowe udostępnią szczegółowe informacje o historii pozyskania surowca.
Wspólny głos organizacji z Europy Środkowej pokazuje, że branża drzewna nie jest przeciwko idei ochrony środowiska, lecz przeciwko złym mechanizmom jej realizacji.
– Chcemy rozwiązań mądrych, realnych i wykonalnych, a nie biurokratycznych eksperymentów – podsumowuje Piotr Poziomski. – W przeciwnym razie EUDR nie tylko nie ochroni lasów, ale pogrzebie konkurencyjność europejskiego przemysłu drzewnego.






