Connect with us
   




Galeria

Idealne obrzeże w wysokim połysku

Okleinowanie, produkcja frontów, wysoki połysk

Dodane:

/

Cehisa

Produkcja elementów na wysoki połysk wymaga odpowiedniej i niezawodnej technologii. Okleiniarka CEHISA Dynamic C-Motion z oferty CEHPOL posiada szereg funkcji, dzięki którym maszyna jest doskonałym wyborem w przypadku tego typu produkcji. Warto zwrócić uwagę na to, że sterowanie CNC pozwala dokładnie ustawić frezowanie nadmiaru obrzeża, a zastosowany w urządzeniu agregat BC-6M do frezowania nadmiaru obrzeża góra/dół, wyposażony jest w kopiały talerzowymi, dzięki czemu mamy pewność, że nie dojdzie do powstania żadnych zarysowań. Co więcej, wszystkie agregaty obróbcze są wyposażone w odciągi wiórów po obróbce, co pozwala uniknąć zarysowania wysokiego połysku przez opiłki, które powstają podczas pracy w zakładzie.

 

Lustrzany połysk bez wad

– CEHISA Dynamic C-Motion to zdecydowanie trafny wybór, jeśli chodzi o produkcję elementów na wysoki połysk – mówi Mateusz Olszewski z firmy CEHPOL. – Warto wymienić tu przede wszystkim sterowanie CNC, które pozwala dokładnie ustawić frezowanie nadmiaru obrzeża, uwzględniając fakt, że płyty na wysoki połysk są foliowane – tak samo jak ich obrzeża. Drugim mocnym punktem maszyny jest agregat BC-6M do frezowania nadmiaru obrzeża góra/dół, który jest wyposażony w kopiały talerzowe, dzięki czemu mamy pewność, że nie dojdzie do powstania żadnych zarysowań. Tak samo jest w przypadku cykliny promieniowej RB-9N, która także wyposażona jest w kopiały talerzowe. Trzeci ważny akcent, to fakt, że wszystkie agregaty obróbcze (łącznie z piłkami) są wyposażone w odciągi wiórów po obróbce. Co więcej – poza piłkami, wszystkie agregaty posiadają również na kopiałach punktowe odmuchy. Trzeba pamiętać, że to odciągi i odmuchy, dają pewność, że na płycie nie pozostaną żadne opiłki, które mogły by zarysować płyty z wysokim połyskiem.

 

Niezawodna i kompaktowa

Seria Dynamic reprezentuje nową generację maszyn CEHISA, które łączą w sobie innowację, wszechstronność i niezawodność – wszystko w jednej, kompaktowej rozmiarowo okleiniarce. W tej serii wprowadzono technologię C-Motion, która oferuje maksymalną precyzję. Obejmuje ona oprogramowanie z intuicyjnym interfejsem i zmotoryzowaną regulacją do 18 osi, w celu lepszej kontroli okleiniarki, gwarantując w ten sposób wykończenie najwyższej jakości.

Reklama

 

Do 3 mm grubości

Sterowana w całości przez 18 serwomotorów, precyzyjna okleiniarka CEHISA Dynamic C-Motion, przeznaczona do doklejania obrzeża z ABS/PCW do 3 mm grubości, forniru i doklejki drewnianej do 5 mm. Zastosowanie agregatu wstępnego frezowania krawędzi płyty PF-2 zapewnia doskonały wygląd spoiny. Urządzenie wyposażono także w specjalny agregat CR-4M do zaokrąglania narożników płyty oklejonych obrzeżem PCW/ABS do 2 mm grubości.

 

18 serwomotorów

CEHISA Dynamic C-Motion posiada zespół frezowania krawędzi płyty PF-2 wyposażony w dwa wysokoobrotowe, przeciwbieżne silniki o mocy 1,1 kW/0,75 kW, z głowicami diamentowymi o wys. 65 mm, ilość frezowanego materiału ustawiana jest przez 1 serwomotor. 3 rolki dociskowe ustawiane są przez kolejny 1 serwomotor. Z kolei 4 serwomotory regulują zespół CR-4M do zaokrąglania narożników płyty o wys. do 50 mm oklejonych obrzeżem
PCW/ABS o grubości 2 mm, wyposażony w 2 wysokoobrotowe silniki o mocy 0,27 kW każdy. Następne 6 serwomotorów odpowiedzialnych jest za zespół BC-6M do frezowania obrzeża góra/dół, posiadający: dwa silniki wysokoobrotowe o mocy 2 x 0,55 kW, z kopiałami talerzowymi i wymiennymi płytkami. Również 6 serwomotorów odpowiedzialne jest za ustawianie cykliny promieniowej RB-9M z odciągiem wiórów wraz z pojemnikiem oraz nadmuchem sprężonego powietrza na rolki kopiujące.

 

Reklama

Centralny odciąg agregatów

Wygodne sterowanie zapewnia obrotowy panel sterujący z kolorowym wyświetlaczem 10”. W urządzeniu zastosowano zbiornik kleju pokryty teflonem z funkcją czuwania, w którym nagrzewanie trwa do 10 minut. CEHISA Dynamic C-Motion wyposażona jest również w automatyczny podajnik dla listew drewnianych oraz zespół posuwu materiału z dolnym transporterem gąsienicowym. W okleiniarce zastosowano także centralny odciąg agregatów w kabinie maszyny. Dla wygodniejszej pracy, istnieje możliwość zdalnego łączenia się z maszyną.

 

Z pneumatycznym pochyłem

W urządzeniu znajdziemy agregat 2-piłkowy V-10N z 2 silnikami o mocy 0,55 kW do dokładnego obcinania obrzeża z przodu i z tyłu płyty, który posiada opcję pneumatycznego pochylania od 0° – 10°. Maszyna ma wolne miejsca do zainstalowania: cykliny klejowej płaskiej RR-8N oraz agregatu polerowania obrzeża po frezowaniu PC-5. CEHISA Dynamic C-Motion wyposażona jest w elektrycznie podnoszoną belkę dociskową z podwójnym rzędem rolek. Maszyna spełnia wszystkie normy CE.

Reklama
  • Kuroer Drzewny

  • Kurier Drzewny

    Agregat wstępnego frezowania płyty PF-2. Fot. CEHISA

  • Kurier Drzewny

    Strefa klejowa M2-NS. Fot. CEHISA

  • Gazeta Drzewna

    Rolki dociskowe obrzeża. Fot. CEHISA

  • Kurier Drzewny

    Sterowanie odbywa się również z tableta. Fot. CEHISA

  • Kurier Drzewny

    Cyklina klejowa płaska RR-8. Agregat polerski PC-5. Fot. CEHISA

  • Gazeta Drzewna

    Agregat piłek V-10M. Fot. CEHISA

  • Kurier Drzewny

    Agregat frezujący obrzeże BC-6M. Fot. CEHISA

  • Kurier Drzewny

    Agregat zaoblający CR-4N. Fot. CEHISA

  • Kurier Drzewny

    Cyklina promieniowa RB-9N. Fot. CEHISA

  • Cehisa

  • Kuroer Drzewny
  • Kurier Drzewny
  • Kurier Drzewny
  • Gazeta Drzewna
  • Kurier Drzewny
  • Kurier Drzewny
  • Gazeta Drzewna
  • Kurier Drzewny
  • Kurier Drzewny
  • Kurier Drzewny
  • Cehisa

"Kurier Drzewny" Miesięcznik branży drzewnej, meblarskiej i leśnej. Jesteśmy obecni na rynku wydawniczym od 2008 roku. KONTAKT z nami: kontakt@kurierdrzewny.eu. Przeglądaj wydania Online: E-wydania. Reklamuj się u nas: Oferta www. Reklama w wydaniu drukowanym: Oferta. Artykuły w Kurierze Drzewnym: Artykuły.

Kontynuuj czytanie
Reklama prenumerata
Kliknij aby skomentować

Komentarze

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria

Branża meblarska spotkała się we Włoszech

SICAM Pordenone 2021

Dodane:

/

Kurier Drzewny
W trakcie targów SICAM można zapoznać się z najciekawszymi rozwiązaniami dla przemysłu meblowego. Fot. Materiały organizatora

Dwunasta edycja SICAM, która odbyła się w Pordenone w dniach 12 – 15 października, odniosła sukces, który przewyższył najbardziej optymistyczne prognozy. Ponad 540 wystawców z Włoch i 28 innych krajów potwierdziło siłę sektora komponentów i akcesoriów dla przemysłu meblarskiego, który nadal rozwijał się w latach 2020 – 2021, a nawet zintensyfikował swoje zdolności projektowe i produkcyjne.

 

Kurier Drzewny

Kolejna edycja SICAM odbędzie się w dniach 18 – 21 października 2022 r. Fot. Materiały organizatora

Chęć osobistego spotkania na targach była bardzo duża. Możliwość zobaczenia się, wspólnego wypracowania pomysłów, wymiany doświadczeń i oceny projektów to właśnie cel targowy, który pozwolił gościom SICAM na kontakty personalne. Do Pordenone przybyli profesjonaliści z branży meblarskiej z 97 krajów (poza Włochami), reprezentując ponad 7200 firm. 66 proc. z nich pochodziło z Włoch, a pozostali z zagranicy. Ta okazała liczba była trudna do wyobrażenia jeszcze w tygodniach poprzedzających wydarzenie ze względu na wszystkie ograniczenia nałożone w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się pandemii, kiedy to międzynarodowe rozkłady lotów wciąż są dalekie od poziomów z 2019 roku.

 
– Jednak wiele firm w nas uwierzyło – mówi Carlo Gobbi, założyciel i organizator SICAM. – Goście byli na bieżąco z sytuacją rynkową i naprawdę chcieli powrócić na targi czy do spotkań twarzą w twarz, mając świadomość, że w tym formacie można rozwinąć nowy biznes.

 
Atmosfera w halach była podobna do tej sprzed pandemii. Można było zaobserwować wyraźną chęć powrotu do normalnej pracy, z jeszcze większą intensywnością.
– W tym roku – bardziej niż kiedykolwiek – osoby, które przybyły do Pordenone i zdecydowały się wziąć udział w SICAM, były bardzo usatysfakcjonowane – dodaje Carlo Gobbi. – Potwierdzeniem jest liczba zgłoszeń na targi SICAM w 2022 r. To działania i reakcje firm pokazują czy nasza impreza „działa”.

 
SICAM 2021 okazał się bardzo skutecznym wydarzeniem. Targi w formule osobistych kontaktów w tym początkowym okresie ożywienia wyraźnie pokazały, że świat biznesu nie może obejść się bez tego uświęconego tradycją narzędzia, które jest aktualne i ważne.Znamy już termin targów w 2022 roku. Odbędą się one w dniach 18 – 21 października.

Reklama

 

Zapisz się do Newslettera!

Na podany przez Ciebie adres e-mail będziemy wysyłać informacje o nowo wydanym numerze "Kuriera Drzewnego", nowych artykułach oraz o nowo dodanych ogłoszeniach

   

Tak, wysyłaj mi swój Newsletter! (w każdej chwili możesz zrezygnować z subskrypcji).

Kontynuuj czytanie

Galeria

Skąd wzięły się fotele uszaki

Meble z historią

Dodane:

/

Kurier Drzewny
Fotel Malmo. Fot. Galeria Wnętrz DOMAR/Halomeble

Nieodłącznymi elementami aranżacji wnętrz są łóżka, sofy, stoły i… fotele. Choć na rynku dostępnych jest wiele rodzajów tego mebla, od wielu lat jednym z najbardziej docenianych modeli w Polsce i za granicą stały się tak zwane uszaki, czyli wingback chairs. Zachwycające ciekawym designem, miękkością i przytulnością, doskonale wpasowały się w historyczne, jak i nowoczesne aranżacje salonów, sypialni oraz pokojów dziecięcych. Historię oraz fenomen uszaków przedstawia Aldona Mioduszewska z Galerii Wnętrz DOMAR.

 

Początki w Anglii

Wszystko zaczęło się na początku XVI wieku w Anglii. Chłodna aura i zimne pomieszczenia w angielskich domach poskutkowały innowacyjnym rozwiązaniem meblowym, które w późniejszym czasie na stałe zagościło we wnętrzach na całym świecie.
– Ten wynalazek meblarski polegał na tym, że do dotychczasowych foteli dodano po bokach oparcia oraz wstawiono tapicerowane osłony, potocznie zwane skrzydłami lub uszami – stąd angielska nazwa wingback chair. Chroniły one odkryte ramiona i dekolty dam przed przeciągami oraz były wdzięcznymi podpórkami pod głowy – mówi Aldona Mioduszewska z Galerii Wnętrz DOMAR.
Fotele uszaki okazały się być bardzo wygodne – na tyle, że kobiety w szerokich sukniach mogły spokojnie rozsiąść się na obszernym siedzisku. Sam mebel był bardzo stabilny dzięki toczonym nóżkom i kusił miękką tapicerką. Dzięki temu innowacyjny fotel zawojował salony, sypialnie oraz gabinety.
– Warto dodać, że uszaki stały się także elementem popkultury. Nawet doczekały się portretu – chodzi o obraz w wykonaniu Paula Cezanne’a, a w XX wieku powstały ciekawe wariacje na temat tych mebli w postaci słynnego fotela Egg Arne Jacobsena oraz smukłego Wingback Chair Toma Dixona – wyjaśnia ekspert z Galerii Wnętrz DOMAR.

 

Współczesne uszaki

W czasach współczesnych pozycja foteli uszaków wcale nie odbiegła od tego, gdzie znajdowały się w XVI w. Model ten jest wciąż popularnym elementem wystroju salonów, sypialni, gabinetów, a nawet pokojów dziecięcych. Dzięki obłym i miękkim kształtom, niekiedy unowocześnionym i dopasowanym do danej aranżacji wnętrza, sprawdzają się w przypadku długiego czytania książek, oglądania telewizji, pracy przy komputerze, grania na konsoli, a nawet do drzemek.
– Uszaki to bardzo wysoki komfort odpoczynku. Mogą być zarówno elementem dekoracyjnym, jak i zapewniać relaks po ciężkim tygodniu pracy. Co więcej, ich wygląd łatwo można dopasować do stylu, w jakim urządzamy nasze pomieszczenie. Taki mebel sprawdzi się więc w przytulnych wnętrzach retro, boho i japandi oraz tam, gdzie stawia się na minimalizm oraz surowość – podpowiada Aldona Mioduszewska.

Reklama

 

Zapisz się do Newslettera!

Na podany przez Ciebie adres e-mail będziemy wysyłać informacje o nowo wydanym numerze "Kuriera Drzewnego", nowych artykułach oraz o nowo dodanych ogłoszeniach

   

Tak, wysyłaj mi swój Newsletter! (w każdej chwili możesz zrezygnować z subskrypcji).

Kontynuuj czytanie

Galeria

Oszczędniej, szybciej i wydajniej

Inwestycja w wydajność w tartaku Dalekie

Dodane:

/

Kurier Drzewny
Piły stosowane w zakładzie przekładają się na wysoką jakość cięcia. Fot. KD MEDIA

Przeprowadzona w tartaku Jerzego Abramczyka inwestycja w pilarkę Combimes-BNK marki EWD pozwoliła na usprawnienie produkcji, zwiększenie wydajności oraz oszczędność surowca. Za sprawą tego urządzenia udało się wyeliminować wielopiłę i obrzynarkę. Jak informuje właściciel zakładu, teraz za pomocą jednej maszyny można rozpuszczać pryzmy i obrzynać deski boczne, a pomimo zmieniającego się rynku bez problemu można dostosowywać się do nowych potrzeb odbiorców.

 

Kurier Drzewny

Od lewej: Horst Hermas, inżynier sprzedaży i planowania z firmy EWD, Karolina Szymańska, córka właściciela zakładu, Mateusz Szymański, zięć właściciela oraz Jerzy Abramczyk, właściciel. Fot. KD MEDIA

Poszukiwanie usprawnień

– Działalność zaczęliśmy w 1994 roku. Nasza siedziba mieści się w Wólce Folwark. Zakład został zbudowany przez nas od podstaw, w szczerym polu. W 2011 roku zakupiliśmy od Mazowieckiego Przedsiębiorstwa Przemysłu Drzewnego kolejny tartak – w Dalekim, w Puszczy Białej. Ten zakład ma obecnie 102 lata i jest jednym z większych tartaków na Mazowszu. W latach 70. pracowało tu około 350 osób. Odziedziczyliśmy także sprzęt, który tu był stosowany, w tym dwa traki pionowe ramowe. Tartak był przeznaczony pod przerób drewna wielkowymiarowego. Wydajność nie była taka, jakiej oczekiwaliśmy i dlatego poszukiwaliśmy rozwiązań związanych z usprawnieniem i polepszeniem pracy – mówi Jerzy Abramczyk, właściciel tartaku.

 

Na drodze do innowacji

Po kilku latach, Jerzy Abramczyk, dzięki pomocy Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego, odwiedził kilkanaście tartaków w Europie i po zapoznaniu się z różnymi rozwiązaniami zaczął prowadzić rozmowy z kilkoma dostawcami sprzętu, głównie z firmą EWD.
– Ten producent maszyn zaprezentował nam kilka tartaków na terenie Niemiec. Były to zakłady o dużych przerobach – od 25 do 200 tysięcy metrów. Na jednym z wyjazdów zobaczyliśmy kilka ciekawych rozwiązań, m.in. wieloczynnościową maszynę, która zarówno obrzyna deski boczne, jak i rozpuszcza pryzmę. Przykuło to moją uwagę i zdecydowaliśmy, że chcemy iść właśnie w tym kierunku – dodaje Jerzy Abramczyk.
W 2015 roku właściciel tartaku zaczął prowadzić rozmowy z EWD.
– Udało nam się sfinalizować ten kontrakt w 2017 roku – dodaje Mateusz Szymański, zięć właściciela tartaku. – Ogłosiliśmy przetarg i wybraliśmy tę firmę jako dostawcę pożądanego urządzenia.

 

Reklama

Nowa hala i nowe urządzenia

W 2018 roku rozpoczęła się budowa w ramach tej inwestycji, która obejmowała halę wraz z wyposażeniem maszynowym.
– W naszym zakładzie zamontowaliśmy obrzynarkę Combimes-BNK marki EWD, a następnie, przy współpracy z dostawcą urządzenia, ustaliliśmy, że w przypadku reszty podajników i sortowni skorzystamy z polskich producentów – wyjaśnia Karolina Szymańska, córka właściciela. – W drugim przetargu do dostarczenia wyposażenia dodatkowego wybraliśmy firmę Madrew sp. z o.o. ze Szczecinka, która zamontowała wszystkie podajniki i przenośniki oraz sortownie. W sumie budowa całej inwestycji trwała około pół roku.
– Była to bardzo duża inwestycja, dostarczono do nas około 50 ciężarówek maszyn wraz z halą – dodaje Jerzy Abramczyk.
W efekcie istniejący tartak z dwoma trakami pionowymi został przeorganizowany tak, że obie pilarki pracują jako pryzmujące. Przetarty materiał (pryzmy i deski boczne) trafia na obrzynarkę EWD, która obrzyna deski i rozpuszcza pryzmy. Pozwoliło to wyeliminować stanowisko do ręcznego cięcia desek i obsługi obrzynarki, a zatem pozwoliło zaoszczędzić pracę oraz czas produkcji.

 

Zwiększenie wydajności

Uruchomienie nowej inwestycji miało miejsce w czerwcu 2018 roku.
– Udało nam się usprawnić całą pracę – mówi Mateusz Szymański. – Obecnie w zakładzie pracują dwie pilarki ramowe. Traki bydgoskie rozcinają kłody na pryzmy i deski boczne, a następnie obrzynarka Combimes-BNK rozpiłowuje pryzmy i obrzyna deski boczne. Z obrzynarki tarcica trafia na sortownię wzdłużną, gdzie dzielona jest na materiał boczny i główny. To usprawniło naszą produkcję oraz zwiększyło wydajność.
Tartak Jerzego Abramczyka przerabia drewno kłodowane o długości od 2,5 do 6 metrów. Jest to głównie surowiec sosnowy, lokalny, pochodzący z Puszczy Białej. Zakład produkuje wyroby strugane, kantówkę w klasie C24 (sortowanie wytrzymałościowe odbywa się metodą maszynową), a także tarcicę, deskę elewacyjną i szalunkową oraz podłogi, deski i tarasy.
– Dzięki tej inwestycji zwiększyliśmy przerób drewna wielkowymiarowego. Obecnie w tym tartaku przerabiamy 30 tysięcy metrów sześciennych surowca – wyjaśnia właściciel tartaku. – Dwukrotnie zwiększyła się nasza wydajność i wszystko zostało zautomatyzowane. Wcześniej pierwszy trak pryzmował, a drugi rozpuszczał pryzmę. Natomiast obecnie oba traki jednocześnie pryzmują. Jesteśmy zadowoleni z tej inwestycji. Za sprawą jednej maszyny uzyskaliśmy pożądany efekt dla zakładu o ówczesnym przerobie do 30 tysięcy.

 

Duża elastyczność

– Ogromną zaletą pilarki jej szeroki zakres pracy. Maszyna rozpiłowuje materiał od 18 do 225 mm – tłumaczy córka właściciela. – Dla nas jest bardzo ważne to, że nie musimy się nastawiać tylko na dużych kontrahentów i duże wymiary, ale w ciągu dnia możemy szybko przestawić się na nowe zadania. Możemy nawet ciąć kilka wymiarów jednocześnie. W program operacyjny możemy wgrać różne szerokości i to dodatkowo optymalizuje całe cięcie. Zastosowane tutaj pływające piły obetną to, co będzie optymalne do wycięcia. Maszyna ma rozbudowany program, który ułatwia i wykorzystuje materiał oraz cały dostępny surowiec – jest to ogromną zaletą.

Reklama

Firma EWD oferuje program eWood, którego zadaniem jest usprawnienie pracy w całym zakładzie. To autorskie oprogramowanie komputerowe pozwala na ilościową i jakościową optymalizację przetarcia. Użytkownik może zarządzać schematami przetarcia oraz tworzyć nowe, jak również uzyskiwać tabele kalkulacyjne, nadzorować stan techniczny komponentów, a nawet tworzyć statystyki produkcyjne.
– Oprogramowanie sprawdza nam się doskonale. Jest bardzo intuicyjne i proste w obsłudze oraz programowaniu. Jeśli potrzeba pomocy i interwencji, to kontaktujemy się telefonicznie z dostawcą, a serwisanci bezpośrednio łączą się z komputerem. Oprogramowanie jest naprawdę godne polecenia – dodaje Karolina Szymańska.
– Dziś już nie trzeba przestawiać maszyn za pomocą kluczy tylko wszystko odbywa się zza biurka i z dużych odległości. Nie ma znaczenia lokalizacja, możemy być nawet w innym kraju – zapewnia Jerzy Abramczyk. – U nas wszystko programowane jest z biura.

 

Inwestycja odpowiada na aktualne potrzeby

Obecnie tartak Abramczyk eksportuje 50 procent swojej produkcji.
– Kiedyś produkowaliśmy więcej podkładów kolejowych, potem zaczęliśmy wytwarzać kantówkę konstrukcyjną, która wysyłana jest do Niemiec – wyjaśnia Mateusz Szymański. – Z zakładu w Dalekim min. 70 procent produkcji trafia na eksport. W Polsce zostaje materiał na deskę elewacyjną i szalunkową. Co istotne – od 2015 roku, kiedy podejmowaliśmy pierwszy wybór o tej maszynie, rynek się zmienił, ale dzięki temu urządzeniu możemy produkować to, co chcemy i uzyskiwać doskonałe rezultaty, niezależnie od zmieniających się trendów.
– Zmieniające się rynki nie są nam już straszne. Na tej maszynie możemy dostosowywać się do potrzeb klientów. W 2018 roku rynek wyrobów struganych był trochę inny, w ostatnim czasie także się zmienił. Za sprawą tego urządzenia możemy w szybkim czasie przestawić się na określone wymiary i ilość pracy – dodaje Jerzy Abramczyk.

 

Od kłody po gotowy produkt

W tartaku Jerzego Abramczyka przecierane jest drewno kłodowane – dotyczy to 90 procent produkcji.
– Dostarczone do nas drewno trafia na wózek sortujący Baljer&Zembrod, który rozsortowuje je na poszczególne grubości – tłumaczy wyjaśnia właściciel. – Co ważne, dzięki inwestycji w Combimes-BNK nie musimy dobierać grubości tak dokładnie, bo maszyna sobie z tym i tak poradzi. Następnie drewno trafia na stół podawczy, gdzie przechodzi przez korowarkę, która oczyszcza materiał. W dalszej obróbce otrzymujemy odpady boczne pozbawione kory. To tu powstają zrębki papiernicze i kora do ogrodów. Po korowaniu drewno trafia na dwa traki pionowe bydgoskie, gdzie jest rozpiłowywane na deski boczne i pryzmy. Następnie za sprawą dwóch podajników – przenośników poprzecznych, umieszczonych jeden nad drugim, deska boczna i pryzma oddzielnie przenoszone są na obrzynarkę Combimes-BNK. Na dolnym poziomie transportowana jest deska boczna, a na górnym pryzma. Obrzynarka ma to do siebie, że pozwala operatorowi reagować zależnie od sytuacji, np. jeśli podczas rozpuszczania pryzm podawanych na stół manipulacyjno-pomiarowy obrzynarki z górnego przenośnika zapełni się deskami bocznymi dolny przenośnik, to wtedy operator wyłącza napęd przenośnika z pryzmami i uruchamia przenośnik dolny podający deski boczne na stół manipulacyjno-pomiarowy przed obrzynarką. Następnie materiał główny trafia do sortowni głównej, a materiał boczny na sortownię wzdłużną. Z sortowni drewno przekazujemy do suszarni, a potem trafia z powrotem na halę – na struganie. Produkujemy dużo drewna suchego. Sortujemy je odpowiednio i wytwarzamy tarcicę C24 oraz różnego rodzaju galanterię struganą, ogrodową, szalówki i podłogi ryflowane. Jeśli klient sobie tego życzy, to dodatkowo oferujemy impregnację ciśnieniową.

Reklama

 

Z dbałości o surowiec

Combimes-BNK pozwala przecinać materiał od 18 do 225 mm z prędkością do 180 m/min.
– Drewno musi być proste, żeby uzyskać te wydajności, ale na tej maszynie mamy także możliwość przycięcia jeśli na surowcu występuje krzywizna -dodaje Jerzy Abramczyk. – Przy krzywiznach operator musi zrobić kilka czynności więcej, wiec wydajność jest nieco mniejsza, ale taka operacja też jest możliwa.
– Bardzo ważna jest tu sama optymalizacja, nic się nie marnuje. Maszyna sprawia, że lepiej można wykorzystać drewno – dodaje Karolina Szymańska. – Jeśli program uzna, że nie uda się wyciąć zadanego materiału, to sam proponuje wycięcie innego, który można będzie jeszcze pełnowartościowo sprzedać. Dzięki temu nic nie idzie w odpad. Otrzymujemy cieńszy materiał niż chcieliśmy, ale możemy ciągle go sprzedać. Wcześniej, gdy pojawiał się odpad, to trafiał na tzw. „4 klasę” i to od razu oznaczało sprzedaż za niższą cenę.

 

Maszyna warta polecenia

– Przez wyjazdy i podpatrzenie pracy Combimes-BNK w innych zakładach zauważyłem, że jest to maszyna warta polecenia szczególnie dla tartaku, który przerabia 25 – 30 tys. metrów sześciennych drewna – dodaje Jerzy Abramczyk. – Ogromną zaletą tego urządzenia jest możliwość wyeliminowania wielopiły i obrzynarki. Za pomocą jednej maszyny obrabiamy wszystko. Możemy też powiedzieć, że zainwestowalibyśmy w to urządzenie jeszcze raz. Polegamy na doświadczeniu firmy EWD.
– Cenimy sobie współpracę z Tartakiem Abramczyk – oznajmia Horst Hermas, inżynier sprzedaży i planowania z firmy EWD. – Mamy w siedzibie dwóch pracowników mówiących w języku polskim, dlatego kontakty dla obu stron są bardzo łatwe i bezproblemowe. Zaletą całej kooperacji jest wspomniana już możliwość zdalnej integracji w maszynę.

 

Reklama

W kierunku dalszych inwestycji

Tartak Jerzego Abramczyka nie zatrzymuje się w miejscu i planuje dalsze inwestycje.
– Inwestujemy w naszym pierwszym zakładzie w Wólce w zakresie przerobu drewna średniowymiarowego. Jesteśmy w trakcie projektu i budowy nowej hali, nowej suszarni oraz nowej kotłowni. Mamy zamówione kolejne maszyny, które mają usprawnić prace wykonywane ręcznie. Dążymy do tego, aby bardziej się rozwijać i automatyzować – podsumowuje właściciel tartaku.

 

Kurier Drzewny

Schemat linii EWD w tartaku. Fot. EWD

 

Zapisz się do Newslettera!

Na podany przez Ciebie adres e-mail będziemy wysyłać informacje o nowo wydanym numerze "Kuriera Drzewnego", nowych artykułach oraz o nowo dodanych ogłoszeniach

   

Tak, wysyłaj mi swój Newsletter! (w każdej chwili możesz zrezygnować z subskrypcji).

Kontynuuj czytanie

Galeria

Składana ukośnica FlipGo

Narzędzia ręczne i elektronarzędzia

Dodane:

/

Kurier Drzewny
Składany FlipGo przenosi się tylko jedną ręką. Fot. Rexton/iF DESIGN AWARD 2021

Składana ukośnica FlipGo marki Rexton to solidna, kompaktowa i łatwa do przenoszenia maszyna do obróbki drewna. Piła na nowo definiuje sposób przemieszczania tego typu narzędzi, optymalizuje przestrzeń magazynową i zmniejsza emisję dwutlenku węgla dzięki płaskiej konstrukcji. Jest łatwiejsza do pakowania i wysyłki.

 
Piła ukośna FlipGo marki Rexton charakteryzuje się przydatną funkcją składania. Sprawia to, że elektronarzędzie jest kompaktowe i łatwe w manipulacji oraz przewozie. Do przenoszenia konwencjonalnej piły ukośnej potrzebne są dwie ręce, podczas gdy składany FlipGo można przenosić tylko jedną. Urządzenie można łatwo złożyć w dwóch krokach i zajmuje dużo mniej miejsca w samochodzie czy warsztacie. Funkcja przesuwu i szeroki zakres kątów cięcia ukośnego do 60° spełniają wymagania większości projektów na placu budowy.

 

Nagrodzona za design

Rexon zdobył uznanie za wzornictwo swojego elektronarzędzia. FlipGo został nagrodzony w światowej sławy konkursie iF DESIGN AWARD 2021. Składana ukośnica, rywalizująca wśród 10 000 zgłoszeń z 52 krajów, zdobyła uznanie 98-osobowego jury za estetyczną konfigurację i innowacyjną dwustopniową, składaną na płasko konstrukcję, która umożliwia przenoszenie jedną ręką i zapewnia więcej przestrzeni.

 

Reklama

Zapisz się do Newslettera!

Na podany przez Ciebie adres e-mail będziemy wysyłać informacje o nowo wydanym numerze "Kuriera Drzewnego", nowych artykułach oraz o nowo dodanych ogłoszeniach

   

Tak, wysyłaj mi swój Newsletter! (w każdej chwili możesz zrezygnować z subskrypcji).

Kontynuuj czytanie
Reklama

Popularne w tym tygodniu

Zapisz się do Newslettera!

Wysyłaj mi Newsletter (w każdej chwili możesz zrezygnować z subskrypcji).

 

Zapisz się do Newslettera!

Na podany przez Ciebie adres e-mail będziemy wysyłać informacje o nowo wydanym numerze "Kuriera Drzewnego", nowych artykułach oraz o nowo dodanych ogłoszeniach

   

Tak, wysyłaj mi swój Newsletter! (w każdej chwili możesz zrezygnować z subskrypcji).